Gdzieś, kiedyś dawno zapisano mi kręcone włosy. W sumie to do ok. 14 roku życia miałam je całkowicie proste. Były podatne do układania, ale nic nie wskazywało na to, że pewnego dnia będę miała burzę loków. Pod koniec podstawówki, a ja jestem z tego rocznika, który chodził do szkoły, kiedy podstawówka była jeszcze ośmioklasowa, obcięłam włosy na krótko. Bez większego kołatania serca zdecydowałam się na jakieś 2 - 3 cm długości. Tak krótkie włosy nosiłam jakieś pół roku i dość systematycznie odwiedzałam fryzjera. W końcu postanowiłam zapuścić włosy i jakie było moje zdziwienie, kiedy moje włosy miały coraz to piękniejsze fale. Zaczęły się kręcić! Nikt mi nie chciał wierzyć, że nagle nie zrobiłam sobie trwałej (a były to lata dziewięćdziesiąte!). Po jakimś czasie rozmawiałam o tym z pewną fryzjerką, która stwierdziła, że był to przecież okres dojrzewania i po prostu czasem tak się dzieje. Moje włosy zaczęły rosnąć krzywo i tak oto, do dnia dzisiejszego moje włosy są kręcone. Mam to szczęście, że nie są to baranie loki, ale i to mnie czasem nie pociesza, bo ja lubię siebie w prostych włosach. Pogoda nie zawsze mi na to pozwala. Już niewielka dawka wilgoci powoduje, że moja ciężka praca z prostownicą idzie na marne. Staram się używać kosmetyków, które ułatwiają mi obie drogi, które wybieram dla moich włosów. Muszę zatem mieć w domu coś do prostowania i coś do kręcenia włosów. W ostatnim czasie korzystałam z kosmetyków jakie znalazłam w pudełku Dookoła włosów.
Do testowania otrzymałam Serum multifunkcyjne do włosów ELESTABion R firmy Floslek, które znakomicie ułatwia mi pracę z prostownicą. Dzięki niemu włosy są gładkie, przyjemne w dotyku, błyszczą, a przy tym mam poczucie, że zabezpieczam je przed szkodliwym działaniem ciepła. Muszę tu zaznaczyć, że odkąd jestem mamą, nie mam czasu na codzienne prostowanie włosów całych włosów. Najczęściej prostuję tylko przód i najzwyczajniej w świecie związuję włosy. Taka fryzura przy małym dziecku jest bardzo wygodna ;) Wracając do serum, to żeby je właściwie przetestować musiałam również wyprostować włosy na całej długości. Serum ma tendencję do przetłuszczania włosów, jeśli nałożymy go za dużo. Dlatego ja używam tylko jedną pompkę i to od połowy długości włosów. Taka aplikacja jest optymalna i nie powoduje, że włosy są oblepione i przyklapnięte.
Mamy dwie drogi aplikacji serum - na mokre lub na suche włosy. Mi zdecydowanie bardziej odpowiada używanie tego produktu na sucho, gdyż wtedy mam kontrolę nad tym ile i jak nakładam serum. Moje mokre włosy nie są wygodne do okiełznania i od jakiegoś czasu nie ryzykuję w tym aspekcie. Jedyna rzecz jakiej mogę użyć na mokre włosy to odżywka w sprayu, w minimalnej ilości i coś do stylizacji włosów (obecnie poniższy olejek Marion). Przez miesiąc stosowania serum nie zauważyłam, by moje włosy były poddane jakiejś regeneracji. Uważam jedynie, że serum znacznie ułatwia mi pracę z prostownicą i dłużej pozwala cieszyć się prostymi włosami. Właściwie je dociąża i wygładza.
Moje wysokoporowate, kręcone włosy polubiły Olejek w kremie do włosów 7 efektów firmy Marion, który pięknie podkreśla ich skręt. Odpowiednia ilość, a w moim przypadku to również jedna pompka, nie obciąża włosów, nie przetłuszcza ich, ale sprawia, że wyglądają one zdrowo i naturalnie. Wbrew obawom kosmetyk nie jest tłusty, dobrze aplikuje się na mokrych włosach. Z moich doświadczeń wynika, że lepiej wgniatać go we włosy, niż wcierać, ponieważ wtedy łatwiej uzyskać efekt naturalnych fal, a fryzura nie wygląda jak rozmierzwione siano. Włosy potraktowane olejkiem wyglądają na zadbane i są miękkie w dotyku. Produkt pachnie identycznie jak Odżywka w sprayu z tej samej serii, którą osobiście bardzo lubię.
Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z olejkiem w kremie, tym bardziej byłam ciekawa jak zareagują moje włosy. Jestem zadowolona, ponieważ nie puszą się aż tak bardzo. Jedynym problemem są włosy, które właśnie mi odrastają, ale one żyją swoim własnym życiem, bez względu na kosmetyki jakich używam. Po użyciu olejku moje włosy wysychają bez użycia suszarki, więc na dobrą sprawę, to olejek odpowiada za ułożenie mojej fryzury ;) Kto ma kręcone włosy, ten zapewne wie, że najładniej prezentują się wtedy, gdy nikt nie ingeruje w ich wysychanie, a już zabójstwem jest iść z takimi włosami spać, gdy są mokre ;)
Kiedy masz dużo kosmetyków, musisz naleźć zastosowanie dla każdego z nich ;) Mam nadzieję, że i Wy staracie się zużywać kosmetyki tak, by się nie marnowały. Ja dzięki temu, że mam kręcone włosy, mogę stawiać na różnorodność, a tym samym testować kosmetyki pod różnym kątem. Chętnie wyprostowałabym moje włosy na dłuższy czas, ale znając siebie, narzekałabym później, że włosy są lejące i nie chcą się trzymać głowy. Wstrzymuję się więc ciągle jeszcze z decyzją, a dzięki temu mogę nosić raz proste, raz kręcone w zależności od humoru i potrzeby.
Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki, o których dziś pisałam. Jeśli nie, to napiszcie mi co sprawdza się na Waszych kręconych lub prostych włosach. Może macie w łazience jakiś ukryty skarb?

