Nie może być inaczej, mamy praktycznie połowę marca. Nie jestem w stanie ogarnąć czasu, który biegnie zdecydowanie za szybko. Cieszę się jednak, że jest już coraz dłużej jasno i że z każdym dniem będzie coraz cieplej. Mamy marzec, który zaraz będzie po drugiej stronie tęczy, więc czas najwyższy pokazać moje zakupy stycznia i lutego. Zakupy, bo wszystkie poniższe rzeczy kupiłam za własne złotówki ;)
Lidlowe kremy Cien stały się moim hitem ostatnich tygodni. W czasie zeszłotygodniowej promocji również kupiłam całe trio, gdyż każdy z tych kremów kosztował całe 1,99,-. Dobre kremy do rąk za grosze, polecam (a jestem dobrym wyznacznikiem w tym temacie)! W Lidlu znajdziecie Krem do rąk w wersji: Odżywienie z papają, Nawilżenie z zieloną herbatą i Odmłodzenie z dziką różą.
Kolejne kremy do rąk (które swoją drogą idą u mnie jak woda!), to już Japońskie Kremy do rąk marki Bielenda. Udało mi się w tamtym okresie kupić tylko dwie wersje (Kamelia i olej ryżowy oraz Wiśnia i jedwab) i z obu jestem zadowolona.
Dove kupuję zwykle w promocji i tym razem postanowiłam przetestować z serii Derma Spa Summer Revived, Balsam do ciała z samoopalaczem (jasna i średnia karnacja) oraz z serii Nourishing Secrets Replenishing Ritual Body Lotion z olejem marula i masłem mango.
Dwa wyjątkowe smaczki tych zimowych miesięcy to Tonik z retinolem Pixi oraz Olejek do mycia twarzy Moringa For You marki Creamy. Olejek Creamy otrzymałam po odesłaniu pustego opakowania po serum Young Cacay.
Po raz pierwszy kupiłam jakikolwiek szampon Białego Jelenia i zdecydowałam się na wersję Łopian i jagoda z serii Owoc i zioło. W czasie zakupów spożywczych w Biedronce znalazłam uroczą maseczkę nawilżającą w płacie Muju Carnival Beauty Queen.
Skończył się mój ulubiony podkład Maybelline Fit Me, a w zasadzie to już druga jego tubka i postanowiłam spróbować coś nowego. Wytypowałam Krem DD marki Paese i Podkład matujący Matte Active firmy Pierre Rene. Oba produkty z poleceń na IG.
Pierwszy raz od dawna kupiłam coś z Avonu. Zamówiłam (bardzo średni) Krem do rąk Encanto Fascinating, Koreańską maskę pod oczy z kwasem hialuronowym, "Tatuaż do brwi" we flamastrze oraz Olejek do ust w wersji Blossom.
Mimo zapewnień nowy zapach Incandessence Lotus nie przypomina moich ulubionych Daisy Marca Jacobsa, ale jest całkiem przyjemny i pewnie zużyję go w codziennym biegu do pracy. Na wiosnę to dość udany zapach ;)
Po raz kolejny kupiłam Piankę do mycia twarzy Egg White z serii ISANA Young i trzeci produkt z kolekcji jajecznej - Maskę do twarzy z białkiem. Maska okazuje się być z tych wszystkich produktów najsłabsza.
Takie gadżety na promocji za 19,99,- to tylko w Biedronce. W Toruniu takie niedobitki można było znaleźć w Towarotece. To Urządzenie do czyszczenia pędzli do makijażu było akurat kompletne, czego nie można powiedzieć o urządzeniach, które leżały wybrakowane w innych sklepach. Jakieś mądre osoby pokradły same urządzenia główne, zostawiając całą resztę.
Raz na jakiś czas, przyda się każdej blogerce litr dobrego Kallosa. Tym razem wybrałam wersję aloesową, która chyba nie jest wstanie pobić mojej ulubionej bananowej. No cóż, zobaczymy. Mam jej wystarczająco dużo, by porządnie przetestować ;)
Marzec okazuje się nie być pusty. Kupiłam kilka fajnych produktów do włosów na obecnej promocji w Rossmannie 2 + 2. Nie omieszkam wspomnieć, że dostałam już wczoraj urodzinowy prezent od Ewelinki, która i w tym roku okazała się być szybsza, niż kalendarz przewiduje ;) Będzie pięknie kosmetycznie w tym marcu :)
