Czerwiec też okazał się nie być miesiącem minimalizmu. W sumie to nawet do tego nie dążyłam i generalnie rzecz biorąc nie zastanawiałam się nad tym. Trochę zakupów, trochę przesyłek, trochę zachcianek... dużo cudowności ;)
Z racji tego, że wpisuję się w rząd osób z atopowym zapaleniem skóry, postanowiłam skorzystać z oferty i wraz z serwisem zBLOGowani wypróbować dermokosmetyki NovaClear ATOPIS. Tym sposobem mogę sprawdzić na mojej skórze Płyn do mycia twarzy i ciała oraz Krem natłuszczający do twarzy i ciała.
Na ratunek moim włosom przyszła przesyłka od Halier, a w niej Suplement diety Hairvity, Ideal Hair Nourishment with Collagen + Amino - complex™, szampon i odżywka Fortesse stymulujące włosy do wzrostu.
W sumie jako ostatnia, ale wkradła się przed szereg, przyszła przesyłka od Lirene, a w niej nowa morska seria marki, w skład której wchodzą: Olejkowa mgiełka Koral Morski, Lekki balsam odżywczy do ciała Jedwab morski oraz Multi - regenerujący balsam do ciała Minerały z Morza Martwego.
Najbardziej ekscytująca i działająca na moją wyobraźnię była przesyłka od firmy Costasy, a niej produkty Lily Lolo. Tym samym zaczęłam na poważnie moją przygodę z minerałami, a o jej efektach będę pisała niedługo na blogu. Pierwsze szlaki przeciera: Podkład mineralny SPF 15 w kolorze Warm Peach, Puder mineralny Flawless Matte, Róż mineralny w kolorze Cherry Blossom i Pędzel do makijażu Super kabuki.
Najbardziej skoncentrowana przesyłka to zestaw najnowszych żeli pod prysznic od firmy Yves Rocher, czyli aromatyczne spotkania pod prysznicem i troska o środowisko naturalne. Małe buteleczki mieszczące w sobie po 100 ml produktu każda, mają wystarczyć na 40 spotkań pod prysznicem, identycznie jak czynią to żele o pojemności 400 ml. Moja matematyka mówi mi, że spotkań takich będziemy mieć w domu 120 ;) Umilą nam to zapachy: vanilia, oliwka i petit grain, mango i kolendra.
Pamiętacie mój wpis o serum do biustu z linii BODY ART? Jedno kreatywne ujęcie sprawiło, że zostałam nagrodzona całą serią Dr Ireny Eris BODY ART właśnie. Będę mogła zachwycać się pięknym zapachem serii do woli!
Moja kreatywność odnośnie zdjęć miała się chyba generalnie dość dobrze, ponieważ instagramowe zdjęcie, które obrazowało zapowiedź wpisu na temat kremu CC Pharmaceris z linii N, również zostało docenione przez zespół Pharmaceris z Magdą na czele ;) Takim oto sposobem, mogłam wybrać sobie dowolne produkty, których chciałabym w przyszłości używać.
Z portalem Ofeminin testowałam zestaw Garnier Fructis w wersji dla włosów bardzo suchych i zniszczonych Oil Repair 3 Butter, szampon + maska. Razem z Martyną sprawdzałyśmy działanie lotionu LIPKAR firmy La Roche Posay. Recenzje wkrótce.
A teraz przyszedł czas na moje własne zakupy, poczynione w czerwcu! Częściowo za sprawą Eweliny, częściowo za sprawą własnej ciekawości, skusiłam się na dwa produkty znienawidzonego przez niektóre wszystko wiedzące osoby, HADA LABO TOKYO ;) Promocja była naprawdę zacna, a ja bardzo chciałam sprawdzić działanie lotionu i kremu nawilżająco - wygładzającego na dzień i na noc. Bardzo proszę się nie burzyć na składy, całą historię znam ;)
W poczciwej Biedronce zawsze znajdę coś dobrego. Chyba na początku miesiąca pojawiła się tam ruchoma szafa Delii i zaopatrzyłam się tradycyjnie w płukankę w wersji srebrnej. Postanowiłam wypróbować Kremową odżywkę Cameleo, a saszetki są świetną formą do takich eksperymentów. Na próbę kupiłam też Wygładzające serum do twarzy, szyi i dekoltu.
Wreszcie odważyłam się i kupiłam moje pierwsze narzędzie tortur, czyli Derma Roller (0,25 mm). Dla wzmocnienia zabiegu zaopatrzyłam się w Ampułki Helix Extract Serum marki SYIS, polecane szczególnie w przypadku cery trądzikowej, skłonnej do przebarwień oraz wymagającej nawilżenia, odżywienia i przede wszystkim regeneracji.
Zamówienie w Kontigo spowodowane promocją na kosmetyki azjatyckie, zaowocowało w postaci Fresh Juiced Vitamin Drop serum firmy Klairs, maseczek Missha i niezbędnikami do paznokci od NeoNail (folie do ściągania hybryd, pilnik).
Promocja zwrotna w Rossmannie na produkty Dove sprawiła, że mam okazję wypróbować nowe pianki pod prysznic. Ostatnio wszyscy dostali je za darmo, ja pofatygowałam się do sklepu ;) Dodatkowo kupiłam jeszcze dezodorant w kulce Aquaselin i bazę do paznokci Extremely Hard w wersji różowej marki Neess, którą zapomniałam umieścić na zdjęciach.
Tak Moi Drodzy, więcej grzechów nie pamiętam ;)
