In
apart,
avon
Kolejne denko
Mimo, że nie było mnie trochę w wirtualnym świecie, to projekt denko nieprzerwanie trwał w mojej łazience i systematycznie starałam się opróżniać to i owo :) Niestety podczas przeprowadzki część rzeczy wylądowała przedwcześnie w koszu i nie zachowały się po nich opakowania, ale w międzyczasie udało mi się zebrać aż 18 produktów i jestem z siebie zadowolona :)
1. Vagisil Intima - krem na podrażnienia miejsc intymnych. Produkt trochę nietypowy jak na denko kosmetyczne, jednak swego czasu po wakacjach znalazł się w mojej łazience. Tak samo jak nietypowy na denko, tak samo uważam teraz, że zbędny, ponieważ nie robił zupełnie nic. Podrażnienie wywołane przez wkładki higieniczne nie zostało wyeliminowane, a uporał się z nim dopiero poczciwy Sudokrem.
3. Garnier, Czysta skóra, oczyszczający żel do mycia twarzy - comiesięczny weteran w mojej łazience. Kupuję go ciągle i kupować będę, ponieważ nie znalazłam lepszego środka do mycia skóry twarzy.
4. SKIN FOOD Omija Whitening Cream - niestety po tak małej próbce nie jestem w stanie ocenić działania kremu. Maleństwo starczyło mi tylko na raz i żadnych zachwytów nad tym produktem nie pamiętam :) Jak sama nazwa wskazuje krem ma rozjaśniać/wybielać..
6 - 9. Apart, żele pod prysznic:
- figa i irys
- algi i goji
- oliwka i buriti
- jedwab i nonii
Osobiście nie zauważam między nimi wielkiej różnicy. Każdy po prostu myje, bez większej rewelacji. Jedyna różnica między nimi to zapach, więc można sobie urozmaicać doznania zapachowe.
10. ISANA Olejek pod prysznic - olejek który się kocha albo się nienawidzi. Nie powiem, że kocham, bo po jakimś czasie zapach naprawdę trochę uszami wychodzi :) ale spełnia swoje przeznaczenie. Dokładniej o nim tutaj {klik}.
11. Perfecta, Maseczka wygładzająca - kwasy AHA + sok z aloesu - ostatnio to moja ulubienica wśród maseczek do twarzy. Zawsze kiedy nakładam ją na noc wiem, że rano moja skóra będzie wyglądała świetnie. Jako jedna z nielicznych doprowadza moją skórę do porządku. Szkoda, że nie występuje w większym opakowaniu!
12. ISANA, Wygładzająca odżywka do włosów - tak jak nie wierzyłam w jej właściwości i samo działanie, tak też dałam się miło zaskoczyć! Odżywka radzi sobie z moimi puszącymi się wiecznie włosami. Czasem bywa i tak, że prostownica okazuje się zbędna! Jestem nią niesamowicie oczarowana i jak tylko wykończę, te które mam jeszcze w łazience, to ta odżywka chyba zagości w niej na stałe :)
13. PAT & RUB, Masło do ciała relaksujące, trawa cytrynowa - kokos - gorszego śmierdziela to chyba w życiu nie przyszło mi używać! Zapach tego masła jest o-kro-pny! Może i skóra wydaje się być po nim całkiem przyjemna w dotyku, ale relaksu po nim nie zaznałam ;)
14. Ziaja, Maska anty - stres z glinką żółtą - uwielbiam używać jej rano! Skóra nabiera wtedy bardzo fajnego koloru i blasku. Makijaż jakby lepiej się trzyma, albo ja tak sobie tylko wmawiam :) Bardzo dobra maseczka za niewielką cenę. Lubię ją bardzo!
15. Bandi, Krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym - małe cudo z KISSBOXA :) Długo czekał na swoją kolej, ponieważ opalałam się, a on słońca nie lubi. Dobrze radzi sobie z rozjaśnianiem przebarwień. Doprowadza pory do porządku. Jednak nie wiem czy dobrze zaobserwowałam, ale po dłuższym czasie zaczął mnie zapychać.. Po pierwszej przygodzie z tym kremem nie jestem w stanie tego jednoznacznie stwierdzić.
16. Perfecta SPA, Regenerująca maska - serum do rąk - to jest dopiero przyjemny kosmetyk. Używanie tej maski to sama przyjemność, którą funduję moim (wymagającym!) dłoniom regularnie. Bardzo ładnie pachnie i spełnia swoje zadanie - skóra jest gładka i znikają moje zaczerwienienia :)
17. Biochemia Urody, Pomarańczowy olejek myjący - ku mojemu zaskoczeniu dobrze zmywa makijaż, kiedy przychodzi leniwy dzień i nie chce mi się nasączać wacików :) Zmywał nawet wodoodporne kosmetyki. Pozostawia skórę gładką i dobrze oczyszczoną. Przez pierwszy tydzień (nie wiedzieć czemu) wywoływał u mnie przesuszenie w okolicach skrzydełek nosa i ust. Później skóra się już przyzwyczaiła i nie było z nim żadnych problemów.
18. Biochemia Urody, Puder bambusowy - kosmetyk, który uwielbiam i chyba tak pozostanie. Nie bieli twarzy, dobrze się rozprowadza przy pomocy małego puszka i całkiem dobrze zachowuje się na twarzy. Jak tylko zużyję mój różowy Ben Nye, to na pewno do niego wrócę :)
Tak, to już wszystkie produkty, które udało mi się zużyć. Teraz spokojnie mogę pozbyć się pustych opakowań i szykować torbę na koleje.
Denkowanie okazuje się być całkiem przyjemne :)
