Miałyśmy opuścić szpitalne mury wczoraj, ale nie udało się. Zatrzymano nas na naszych nieplanowanych wakacjach pełne trzy doby. Nie było najgorzej, ale własne łóżko, łazienka, to jest to czego nawet najlepsze warunki szpitalne nie zastąpią. Mamy nadzieję, że zbyt szybko nie wrócimy w progi oddziału gastroenterologii dla dzieci. To były trudne cztery dni. Dobrze jest wrócić do domu w pełnym składzie. Czas ogarnąć prezenty.
Naprawdę wstyd się przyznać, ale nie wiem ile razy zabierałam się za napisanie tego posta, bo prezent, który znajduje się na poniższych zdjęciach, przyszedł do mnie na koniec czerwca. Poważnie! Co tu dużo pisać, jest piękny i kompletnie dopasowany do mnie. Ewelina ma dar podsłuchiwania różnych rzeczy albo wyciągania przypadkiem różnych informacji ;) Obdarowała mnie nieziemsko!
Oszalała i nie zapomniała również o mojej Martynie, która swój prezent chroniony przez jednorożce rozlokowałam już bardzo dawno.
Dziękujemy! :*
Czerwiec gdzieś przeleciał. W szkole to zawsze najbardziej gorący okres i w sumie chyba to jest moje jedyne wytłumaczenie. Skupiłam się na tym by ogarnąć rok szkolny w pełni i czasu na przyjemności mi najzwyczajniej w świecie zabrakło. Tak też czasem bywa. Blog to nadal dla mnie odrobina przyjemności i ta przyjemność trwa chyba już jakieś siedem lat!
Na przestrzeni dwóch ostatnich miesięcy, nie szalałam z zakupami kosmetycznymi. Za to roztrwoniłam swoją skarbonkę na zegarki, biżuterię i ubrania. Czuję się zaspokojona i rozgrzeszona ;) Nie odmówiłam sobie jednak urodzinowego boxa od Sephory. Dowiedziałam się o jego istnieniu (a właściwie ich istnieniu, bo były dwa) oczywiście z IG, kiedy to już zapas internetowy był wyczerpany. Nie pozostało mi nic innego jak pofatygować się do galerii Atrium Copernicus i kupić go stacjonarnie. Wybrałam wersję nr 2.
Pewnego dnia weszłam po pracy do Rossmanna po jakieś podstawowe zakupy (a może były to preparaty na komary? ;) ) i moim oczom ukazał się puder #wibomood, który jest praktycznie nieuchwytny. Nie mogłam przejść obojętnie obok takiej okazji i oczywiście kupiłam go w regularnej cenie. Był jeden jedyny i wołał do mnie bym go kupiła, więc co miałam biedna zrobić!? ;)
W zasadzie, to nie potrzebuję kolorówki, ale magia mediów społecznościowych robi swoje. W internetowej Naturze upolowałam zachwalany puder marki Wet n Wild (trafiłam nawet z kolorem) oraz piękny, brzoskwiniowy róż z My Secret.
My Secret skusiło mnie promocją na Fixer Liquid, dzięki któremu mam nadzieję zużyć parę kremowych cieni. Nie odpuściłam sobie również kolejnego rozświetlacza tej marki i tym razem zdecydowałam się na wersję Disco Ball. Mimo, że od roku cieszę się brwiami permanentnymi, to kupiłam ołówek do brwi wspomnianej już marki Wet n Wild. Czasem brwi trzeba odkurzyć lub sprawić by były jeszcze bardziej wyraźne ;)
Moim prezentem imieninowym od męża była różowa, wypełniona po korek butelka Versace Bright Crystal Absolu. Poślubiony zastanawiał się jeszcze nad wodą toaletową Thierry Mugler Angel Eau Sucrée 2017, ale na szczęście jej nie kupił, bo tę dostałam od Ewelinki w prezencie gwiazdkowym(!). O tym jednak będzie innego dnia ;)
Jedna z wizyt w Rossmannie skończyła się zakupem olejku, na który chwilę polowałam. Udało mi się w końcu dorwać Olejek regenerujący w wersji kurkuma + chia marki Bielenda. Po wielu latach zapragnęłam mieć na głowie fale i pod wpływem tego impulsu wrzuciłam do koszyka Mgiełkę nadającą efekt plażowych fal firmy Loreal.
Zapewne domyślacie się, że kremów do twarzy nie potrzebuję, bo przyznam się sama, że cierpliwie zużywam krem nawilżająco - ujędrniający firmy Clochee, a w kolejce czeka jeszcze krem Organique, ale wpadłam na genialny pomysł, że kupię sobie jeszcze Żelazko zmarszczek, czyli krem na każdą porę dnia od Jandy ;)
Od portalu Ofeminin otrzymałam do przetestowania fioletowy zestaw do włosów blond, czyli szampon i odżywkę marki TRESemme. Wprawdzie mój ulubiony szampon do tego typu "zabiegów" już mam, ale ten duet też nie jest zły.
Na koniec porcja kosmetyków na lato od Green Pharmacy, których używam już tak naprawdę od maja. Olejek łopianowy skutecznie pomaga mi w dalszym zapuszczaniu włosów, a olejek do masażu umila mi chwile po wieczornym bieganiu ;) ...bo musicie wiedzieć, że zmusiłam się do ruszenia moich czterech liter z domowej kanapy!
Witajcie w lipcu!
Mamy połowę maja, a ja jeszcze nie zdążyłam pokazać Wam moich nowości z ostatnich dwóch miesięcy. Marzec i kwiecień przyniosły mi sporo ciekawych kosmetyków. Jedne z nich kupiłam sama, inne otrzymałam do testów. Jedno jest pewne, nie jestem na kosmetycznym odwyku. Właśnie kliknęłam zamówienie w promocji Rossmanna 2+2 na pielęgnację twarzy!
Tymczasem jeszcze w marcu skorzystałam z kodu promocyjnego na eBay i za grosze kupiłam Serum z witaminą C Pure i Brightening Peeling Gel marki Dr.G. Podejrzewam, że gdybym miała większą fantazję, to założyłabym kolejne konta, by skorzystać z promocji, ale swoje rumakowanie skończyłam na koncie swoim i koncie mojego męża ;)
Na Instagramie pokazywałam już, że testuję nowość, która pojawiła się w Kontigo, czyli Fiber Lashes Extension , czyli Sztuczne Rzęsy z Fibry marki Mystik Warsaw. Rzęsy doklejam używając tuszu wydłużającego, również od Mystik Warsaw.
Pewnego razu w Hebe skusiłam się na cudownie miękki Pędzel do rozświetlacza, różu i brązera (F04), Nawilżający szampon aloesowy marki Equilibra oraz Jogurt do ciała o zapachu soczystej brzoskwini.
Podobnie jak wiele z Was, kupiłam Zwierciadło z dwoma kosmetykami marki Vianek. Jedyne egzemplarze jakie znalazłam, zawierały produkty z serii odżywczej - Krem do rąk z ekstraktem z chmielu (który już znam) i Płyn micelarny i tonik 2 w 1.
W Rossmannie nie oparłam się Enzymatycznej paście do zębów whiteOn. Postanowiłam wypróbować chwalony Olejek do twarzy - Granat BIO firmy Alterra.
Kolejne już zamówienie ze strony Cosibella zaowocowało dwoma produktami marki The Ordinary. Tym razem skusiłam się na Serum z 2% Retinoidem w Skwalanie oraz na Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%.
Do testów w marcu otrzymałam i nawet opisałam już na blogu dwa produkty firmy Kolastyna - Balsam brązujący do ciała oraz Samoopalający żel do twarzy i ciała. Sprawdziłam też działanie Szamponu hamującego wypadanie włosów marki Dermena.
Wiosenny zajączek od Eweliny przyniósł mi cudowną niespodziankę! Jej część, skutecznie wyprowadziła moja córka Martyna. Zatem zdjęcie z IG i to blogowe, różnią się nieco ;)
Skorzystałam też (z zapomnianej już pewnie!) promocji 2+2 w Rossmannie, która dotyczyła produktów do pielęgnacji, stylizacji i koloryzacji włosów. Postanowiłam po latach wrócić do kosmetyków Gliss Kur, które służyły mi bardzo, bardzo dobrze. Zdecydowałam się też na nową odżywkę Garniera z serii Botanic Therapy - Mityczna Oliwka. Czwartym produktem była szczotka do włosów dla mojej córki.
W Smyku internetowym w bardzo atrakcyjnej cenie kupiłam Clarifying Lotion 1.0 marki Clinique. Zwykle używałam wersji 2, ale tym razem z uwagi na liczne uczulenia postanowiłam wypróbować lżejszą wersję 1.0. W Lidlu przy okazji zakupów spożywczych wrzuciłam do koszyka Nawilżający żel do mycia twarzy i oczu Nature Story (by Tołpa).
Przyszła też do mnie bardzo bogata w kosmetyki keratynowe paczka od firmy Delia Cosmetics. Już dawno miałam ochotę wypróbować chwaloną maskę keratynową Cameleo, więc teraz już nie ma odwrotu ;)
Z Klubu Przyjaciółek Nivea otrzymałam kolejną nowość i tym razem jest to produkt z serii Nivea SUN. Przyznaję, że jest to pierwszy produkt do opalania, jaki otrzymałam w tym roku. Ten ma zadanie chronić i wspomagać opalanie.
Przeglądanie Insta Story zwykle kończy się zakupami, ponieważ wiele dziewczyn właśnie tam wrzuca aktualne kody i oferty promocyjne. Pewnego pięknego dnia skorzystałam z promocji - 40% w drogerii Kontigo. Kupiłam Krem do twarzy na dzień i na noc, Drzewo Sandałowe i Kurkuma firmy Orientana, lakier hybrydowy Moov w kolorze Celeste, Krem nawilżająco - odżywiający marki Clochee, kredkę do oczy Rimmel w kolorze In The Nude oraz fioletowy pyłek z efektem syrenki Neo Nail.
Postanowiłam wypróbować saszetki Lirene i kupiłam je na jednej z promocji w Rossmannie. Znalazły się wśród nich dwa peelingi (enzymatyczny oraz micropeeling wygładzający) oraz Rozświetlająca maseczka napinająca. Znalazłam też maskę na dobranoc z Perfecty w wersji Kwasowa dermabrazja skóry.
W kwietniu mam urodziny, a jednym z prezentów od mojego męża były perfumy Juicy Couture Viva La Juicy - pachną naprawdę cudnie!
Promocja w Rossmannie na kolorówkę skończyła się dla mnie odlotem. Kupiłam trzy podkłady - Maybelline FIT me! w wersji do skóry normalnej i tłustej, Rimmel Lasting Finish Breathable i Lirene Fluid rozświetlający z witaminą duo ...
...i cztery pudry - Bananowo - czekoladowy puder do twarzy z ekstraktem z nasion kakao Lovely, Transparentny, matujący puder bambusowy do twarzy Lovely, Puder sypki mineralny AA Wings of Color oraz Rimmel Lasting Finish.
Nie oparłam się bardzo lubianemu przeze mnie korektorowi Maybelline Instant Anti Age, ale udało mi się upolować nowość Lovely - Liquid Camouflage. Kupiłam ponownie cienie, które musiałam wyrzucić w czasie problemów z rogówką, czyli Quattro Eyeshadow marki Eveline nr 12. Idzie lato, więc Bibułek matujących (Wibo) nigdy dość ;)
Powiększę sobie usta preparatem firmy Eveline ;) Wymaluję je błyszczykiem Rimmel Oh my gloss! w kolorze Love Bug. Mam nadzieję, że trafnie wybrałam dwa nowe tusze do rzęs. Jeden z nich to Eveline Volume Celebrities, a drugi Lovely Lash Extension Mascara.
Ostatnie rossmannowe zakupy to róż do policzków z serii I choose what i want w kolorze 2 Cayenne oraz preparat Unicorn Tears marki Wibo. Skusiłam się również na Mgiełkę do utrwalanie makijażu firmy Bielenda.
W prezencie urodzinowym od Ewelinki dostałam znów moc życzeń i cudnych rzeczy - paletę Winter Queen Sephora, prześliczny rozświetlacz Sephory w kolorze Delicate glow 01, mini olejek Nuxe w wersji Huile Prodigieuse i kilka saszetek na próbę, które z powodzeniem wyniosła gdzieś moja córka.
Prezent nie skończył się na kosmetykach, bowiem dostałam przecudną bransoletkę w kolorze gwieździstego nieba, planner Zaplanuj swój sukces, no i oczywiście garść świeczek upamiętniających okrągłą rocznicę ;)
Pod koniec kwietnia sama zrobiłam zakupy w Sephorze i w końcu kupiłam Błotną maseczkę oczyszczająco - matujacą, Cynk i miedź oraz Bazę wypełniającą pory i zmarszczki.
Natomiast nikt tak jak Delia nie rozpieścił mnie gamą kosmetyków do brwi!
Post udostępniony przez Aneta 🌸 (@anetek_espe)
Czas ogarnąć te wszystkie klamoty! ;)
W poście w nowościami października cicho mówiłam, że ograniczę moje zakupy kosmetyczne i że planuję nic nie kupować. Zapomniałam jednak, że w listopadzie zaczynają się wyprzedaże, że jest Black Friday, że z końcem miesiąca przychodzi DDD. Uległam i poległam! Jeśli macie ochotę zobaczyć co nowego przybyły do mnie w minionym miesiącu, to serdecznie zapraszam ;)
W sklepie kosmetykomania.pl kupiłam duuużą butlę Acetonu Semilac do ściągania hybryd, małą, poręczną buteleczkę Odtłuszczacza również firmy Semilac. Dodatkowo skusiłam się na jeden lakier Semilac w kolorze 169 Baby Boy (chociaż bardzo się go obawiam!), blok polerski i jedną Invisibobble w kolorze Cherry Blossom.
Z okazji Światowego Dnia Łuszczycy otrzymałam od Pani Magdy serię Pharmaceris P, w skład które wchodzą: Kojąco - natłuszczający krem do ciała, Płyn Keratolityczny do owłosionej skóry głowy i ciała zmniejszający łuskę łyszczycową i Żel do mycia ciała i skóry głowy.
W sklepie Blisko Natury w czasie Black Friday kupiłam jedynie dwa Vianki - Żel myjący do twarzy i Tonik wcierka do skóry głowy. Oba produkty są z serii normalizującej. Firma Fitomed przesłała mi do testów swoje najnowsze produkty - Serum nawilżające Arnika górska do cery naczynkowej i Krem pod oczy odżywczy Aksamitka wyniosła.
Od firmy Yasumi otrzymałam do testów Przeciwzmarszczkowy krem z retinolem Reti Pro Action Cream. Natomiast z Klubu Ekspertek Ofeminin przywędrował do mnie Trymer do twarzy i ciała firmy Veet.
Darmowy dzień dostawy miał również sklep Natura, a że ja mam całkiem do niego nie po drodze, to skorzystałam i odebrałam swoje zakupy w pobliskim paczkomacie. Zamówiłam jedynie Brązujące mleczko do ciała nawilżająco - odżywcze firmy Ziaja z serii Cupuacu (w końcu dzięki reklamie w TV wiem jak to się wymawia - kupłasu ;) ) i pomadkę Wet n Wild w kolorze Bare It All. Przy okazji odzieżowego zamówienia z H&M kupiłam kredkę do oczu w cudnym kolorze Over The Taupe. Kredka swoją formułą przypomina żelowe kredki z Avonu. Zamówienie ze sklepu cocolita.pl to: Paleta do konturowania Rimmel w wersji 002 Coral Glow, próbka Pudru ryżowego Ecocera i Striper do ściągania hybryd firmy Semilac. Ostatnie nabytki z DDD to trzy rzeczy ze sklepu ezebra.pl. W skład tego mini zamówienia weszły dwie matowe pomadki firmy Golden Rose w kolorze 02 i 12. Dodatkowo skusiłam się na cień do powiek Bourjois w kolorze 05.
W Rossmannie skusiłam się jedynie na Bosster na dzień i na noc FenomenC od Perfecty. Zamówienie z Sephory zaowocowało Pędzlem o numerze 73 i Skrzącym się olejkiem perfumowanym. Jeden wolny elektron to pędzelek Zoeva 228.
Spływają moje zamówienia z Aliexpress z 11.11. i ku mojemu zdziwieniu po dwóch tygodniach od wysyłki przyszła już lampa Sun 9C Plus i trzy lakiery hybrydowe o numerach 01, 14 i 18.
Jedyne zakupy z Allegro w tym miesiącu to: Innowacyjny system regeneracji włosów Ultraplex Joanna i Odżywka utrwalająca z tej samej serii. U tego samego sprzedawcy kupiłam jeszcze Lakier do włosów Allwaves w gigantycznej pojemności 750 ml ;)
Ostatnia rzecz, wcale nie najmniejsza i najmniej ważna, to moja wygrana w konkursie na portalu iBeauty.pl i jest to Stożkowa lokówka ProLuxe firmy Remington.
Więcej grzechów w listopadzie nie pamiętam! ;)
