In
DermoFuture,
kuracja
Pierwsze spotkanie z DermoFuture, czyli Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K
Jak w tytule - dzisiejszy post przedstawi pierwsze spotkanie z marką DermoFuture za sprawą nowości, które jak wiele z Was otrzymałam do testów, dzięki uprzejmości Michała - Twoje Źródło Urody. Ostatnio pisałam na blogu, że nie mam problemów z naczynkami, poza skrzydełkami nosa, więc pewnie zapytacie, czemu akurat taka wersja serum, skoro obok tej, istnieją jeszcze dwie (z witaminą A i z biotyną). Odpowiedź jest bardzo prosta - zaczerwienienia, a brzydko mówiąc czerwone placki atopowe, które wracają do mnie systematycznie, mimo codziennej pielęgnacji. Mam wrażenie, że moja skóra coraz szybciej uodparnia się na to co działa dobrze. Właściwości witaminy K, dały mi powody, by jednak spróbować właśnie tej kuracji.
Podstawowe funkcje witaminy K dla skóry:
- wspomaga prawidłowe krzepnięcie krwi i gojenie się zmian związanych z pękaniem naczyń krwionośnych,
- poprawia koloryt skóry,
- uszczelnia naczynia krwionośne,
- rozjaśnia zasinienia.
Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność.
Ze względu na dużą zawartość (1%) witaminy K, zostają szybko zredukowane zaczerwieniania i zasinienia. Olej arganowy optymalnie odżywia, zwiększając jędrność i elastyczność naskórka.
Działanie kuracji:
- wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń,
- zmniejsza widoczność naczynek krwionośnych,
- zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczynek,
- stymuluje procesy naprawcze,
- regeneruje podrażnienia.
Sposób użycia:
Nakładać wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, delikatnie wmasować. Po wchłonięciu się preparatu stosować krem na noc.
Skład:
Isohexadecane, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Silica, Persea Gratissima Oil, Phytonadione Expoxide, Arnica Montana Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Juglans Regia Leaf Extract, Parfum.
Skóra mieszana z tendencją do niedoskonałości, a jednocześnie do miejscowych przesuszeń, to bardzo duże wyzwanie pielęgnacyjne. To taki mały optymistyczny wstęp dla osób, które nie znają moich perypetii skórnych lub nie zaglądają do mnie systematycznie i nie są na bieżąco ;)
Kuracja uszczelniająca naczynka z witaminą K, na pierwszy rzut oka, mogłaby być dla mnie zbędna, ale jak już wspomniałam, postawiłam jej początkowo jeden cel - zaczerwienienia między oczami, pod oczami. Miejsce bardzo wrażliwe i wybredne w pielęgnacji. Pokrywanie kuracją tego miejsca (początkowo) i całej twarzy (w dalszej kuracji) każdego wieczoru, było bardzo przyjemne. Produkt ma konsystencję rozwodnionego żelu, kwasu hialuronowego i łatwo sunie po skórze, nie stawiając pod palcami żadnego oporu. Potrzebuje chwilę czasu, by się wchłonąć, ale wieczorem nie jest to dla mnie sprawa bardzo problematyczna. Po prostu co jakiś czas idę do łazienki, by skorzystać z kolejnych kroków pielęgnacji. Nie wchłania się absolutnie, ponieważ na mojej twarzy pozostawia delikatny film, który przypomina nieco efekt, jaki pozostawia po sobie na skórze baza silikonowa. Nie koliduje to z nakładaniem np. kremu na noc. Oba produkty wiążą się ze sobą idealnie. Dość intensywny zapach kuracji, kojarzy mi się z niebieskim kremem Nivea lub kremem dla dzieci Bambino. W każdym razie, dla mnie jest to woń bardzo przyjemnie wspominana ;)
Skład Kuracji z witaminą K jest bogaty, znajdziemy tu: olej rycynowy, olej z awokado, olej arganowy, okraszone witaminami E i K oraz wyciągiem z arniki, owoców rokitnika, liści orzecha włoskiego. Bardzo obawiałam się oleju arganowego, ponieważ nie służy on mojej skórze. Mogę go używać na włosy, paznokcie, ale na twarzy spotkania kończą się kiepsko. Początkowo więc używałam serum jedynie punktowo/miejscowo (tylko na noc), by wykonać swego rodzaju próbę skórną, po upływie około 1,5 tygodnia zdecydowałam się na pokrycie całej twarzy. Kolejne aplikacje nie przyniosły żadnych niepożądanych efektów, więc akurat w tej kombinacji olej arganowy nie okazał się być szkodnikiem. Efekty stosowania kuracji z witaminą K były widoczne dość szybko, ponieważ moje czerwone placki wyciszały się, odkrywając przede mną delikatną i bardzo ładną skórę. Znikała ta nieprzyjemna i denerwująca mnie (szczególnie w trakcie wykonywania makijażu) chropowatość i nierówność skóry. To pewnie moja osobista utrapienie, ale kiedy miejsca między oczami się zaogniają, to ciągle mam wrażenie, że napotkany przeze mnie rozmówca, patrzy tylko na to ;) Obecnie, czyli po miesiącu używania kuracji z witaminą K, nie posiadam żadnych ognisk atopowych na skórze. Jest ona gładka, uspokojona, i niezwykle przyjemna w dotyku. Skóra rano wygląda na wypoczętą i odżywioną, nawet jeśli zarywam nockę z powodu kolejnego zęba mojej córki ;) Coś czego nie planowałam i nie byłam w stanie przewidzieć, to na pewno to, że kuracja DermoFuture bardzo dobrze działa na samą okolicę oczu, ponieważ skóra nabrała delikatności, a moje zasinienia wydają się być nieco mniej widoczne. W zasadzie, kiedy już nałożę na twarz podkład, bez korektora, to nie widać ich w ogóle.
Zapytacie zapewne o naczynka. Ja mam tylko dwa pęknięcia, o czym pisałam ostatnio przy okazji kremu tonującego. W tamtym wpisie zamieściłam zdjęcie akurat tej części twarzy, na której te naczynka są. Na zdjęciach nie widać ich praktycznie wcale, jednak kiedy twarz jest jest w stanie no make up, da się je zauważyć gołym okiem. Nie zmieniły się, ale mam je już bardzo długo i w zasadzie tkwią sobie tam z tanie niezmienionym.
Jeśli chodzi o kwestie czysto techniczne i wizualne, to buteleczka i cała oprawa graficzna Kuracji DermoFuture kojarzy mi się z fiolkami aptecznymi ;) Może dlatego zaufałam tej małej buteleczce, mimo składu, który wskazywałby, że podzieje się na mojej twarzy źle. Jestem zadowolona z kuracji. Zostało mi już jej bardzo niewiele, ponieważ opakowanie liczy jedynie 20 ml. Patrząc jednak na to, że używałam jej cały zeszły miesiąc, to wydajność jest bardzo dobra. Śliska konsystencja nie wymaga używania wielkich ilości, by pokryć całą twarz. Przekonałam się już nieraz, że mniej znaczy więcej ;)
Które kuracje DermoFuture przypadły Wam do gustu? Dodatkowo, jeśli używałyście zestawu odmładzającego z mezorollerem i byłyście z niego zadowolone, to dajcie koniecznie znać. Mam go w koszyku już chyba pół roku i nie mogę się zdecydować na kupno. Teraz, kiedy moje 'czerwone placki' uspokoiły się, mam szansę spróbować. W innym wypadku nie mogę się 'maltretować' igłami :)




