Nie myślcie sobie, że zapomniałam o ulubieńcach listopada. Ulubione to ostatnio chyba jedyna seria, jaką prowadzę naprawdę systematycznie. Po prostu tematów do blogowania jest naprawdę sporo. Jak widać ciągle trwam w moim postanowieniu codziennego blogowania i myślę, że połowa grudnia zobowiązuje mnie do popełnienia tego tematu, bo niebawem przyjdzie czas na ulubieńców grudniowych ;)
Norel, Dr Wilsz, Rozświetlający tonik witaminowy - to chyba moje największe i najbardziej "wow, wow, wow" odkrycie tego sezonu. Nie jestem w stanie opisać w jaki zachwyt wprowadziło mnie już pierwsze użycie tego toniku. Skóra po prostu pięknieje w oczach! Tonik Świetnie oczyszcza i rozświetla skórę mojej twarzy. Dzięki niemu nabiera ona życia, nawet po nieprzespanej nocy. Tonik zawiera kwas mlekowy, który moja skóra bardzo lubi i chyba właśnie dlatego, miłość do tego toniku jest tak wielka. Zapach produktu to rzecz nieco dyskusyjna, ale ostatecznie mogę stwierdzić, że mi nie przeszkadza ;)
Lirene Dermoprogram, Perfect Tone, Fluid dopasowujący się do koloru cery (120 natural) - to drugi po matująco - rozświetlającym, mój ulubiony podkład od Lirene. Powiem szczerze, że nie myślałam, że będzie spisywał się tak dobrze! Obawiałam się koloru. Myślałam, że będzie dla mnie już odrobinę za ciemny, ale pomyliłam się ;) Może i w pierwszej chwili daje takie złudzenie ciemnego, ale z każdą minutą przybiera barwę mojej lepszej skóry. Pięknie się nosi w ciągu dnia, nie ściera się i nie błyszczy się jakoś specjalnie. Nie powoduje efektu maski, bo wygląda naprawdę bardzo naturalnie, a jego krycie jest powiedziałabym średnie. Nie zaobserwowałam wysypu niedoskonałości. Podkład nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza. To bardzo dobry dzienny podkład, nawet dla niewyspanej mamy ;)
Yves Rocher, Suchy olejek do ciała - ma jedną wadę, bowiem buteleczka 100 ml jest naprawdę dla niego za mała ;) Przyzwyczaiłam się już do niewygodnego atomizera, więc na niego narzekać nie będę. Kiedy myślę o tym olejku i o mojej skórze, nasuwa mi się jedno stwierdzenie miękka jak aksamit! Używanie tego olejku daje poczucie komfortu i nawilżenia. Skóra wygląda po nim pięknie satynowo i na pewno nie jest to efekt tłustego masła. Kluczowe jednak w tej kwestii będzie chyba to, jaki wyjściowo typ skóry dana osoba posiada. Moja jest raczej normalna i ma tendencję do sezonowych przesuszeń. Olejek jest idealny dla osób, które nie mają czasu na codzienne wklepywanie maseł i balsamów. Osoby ze skórą bardzo suchą raczej nie będą z niego zadowolone.
Mizon, Vita Lemon Sparkling Peeling Gel - z pierwszym użyciem tego kosmetyku wiąże się nieco zabawna sytuacja, ponieważ kiedy wylałam go sobie na dłoń i chciałam rozprowadzić na twarzy miałam wrażenie, że zniknął. No jak Bożenkę kocham, zaczęłam przeklinać pod nosem, że takie cudo, sprowadzane z zza wielkiej wody i poszło nie powiem gdzie ;)) Stwierdziłam, że może jednak rozetrę te resztki na twarzy i zaczął dziać się cud! Moja skóra zaczęła się rolować jak kluski. Byłam tak zaskoczona i tak szczęśliwa z tego powodu, że zaczęłam się uśmiechać sama do siebie. Taka reakcja jest do zaobserwowania u mnie przy każdym użyciu tego kosmetyku. No co ja poradzę na to, że kocham peelingi i kocham ścieranie skóry??? Uwielbiam dotykać tej delikatnej powierzchni, jaką serwuje mi ta cytrynka. Skóra zyskuje nowe, lepsze życie.. bez podrażnień i przykrych niespodzianek ;)
Wytwórnia Mydła, Peeling cukrowy Werbena i Cytryna - kolejny peeling, tak wiem ;) Tego używam jednak do ciała, a w szczególności do rąk. Pięknie, ale to naprawdę pięknie radzi sobie ze wszystkimi suchymi skórkami, a dodatkowo pozostawia skórę delikatnie natłuszczoną i pewnym sensie dopieszczoną też ;) Jaka szkoda, że to opakowanie jest takie małe! Zapach jest cudnie orzeźwiający i podoba mi się niesamowicie. Peeling ten należy do tych mocniejszych, więc osoby wrażliwe na takie doznania raczej nie będą z niego zadowolone. Rodzima produkcja jak najbardziej na plus!
Nie ma tego wiele, ale chyba o to chodzi w tej serii, by pokazać coś, co rzeczywiście zachwyca i chwyta za serce ;) Mam nadzieję, że podsunęłam Wam dziś coś ciekawego. Jeśli jeszcze nie znacie moich ulubieńców, to serdecznie polecam poznać ich bliżej.
