Dziś ja i moja podłoga (która użyczyła miejsca) stworzyłyśmy posta o kosmetykach z Rossmanna, które się zadomowiły w mojej łazience i które z czystym sercem mogę polecić. Oczywiście preferencje każdej skóry są inne, jednak myślę, że akurat te produkty są na tyle bezpieczne(?), że nie powinny nikomu zaszkodzić. Pomijam tutaj walory zapachowe, które mogą niekiedy chęć testowania zaniechać ;)
ISANA, Pianka do golenia, o zapachu brzoskwiniowym - kosmetyk, który przywędrował do mojej łazienki dzięki blogom :) Nigdy nie używałam tego typu rzeczy, bo doskonale radziłam sobie z goleniem nóg przy pomocy zwykłej kostki mydła (Biały Jeleń) lub przy pomocy żelu do kąpieli. Niewielka cena skusiła mnie na piankę z Isany i od tej pory nie wyobrażam sobie, by mogło jej w mojej łazienkowej szafce zabraknąć. Dobrze zmiękcza skórę, nie podrażnia i zdecydowanie uprzyjemnia (uprzykrzoną!) czynność golenia. Maszynka szybko i łatwiej sunie po nogach, a niska cena pozwala czasem z jej ilością przesadzić ;) ISANA, Suchy szampon do włosów - co prawda nie używam go zbyt często, bo wolę zmusić się jednak do umycia włosów góra co drugi dzień, ale zdarzają się sytuacje, że i drugiego dnia, moje włosy wołają o pomstę do nieba i wtedy zbawieniem staje się ów szampon. Dość dobrze wyczesuje się z włosów i nie podrażnia skóry głowy. W promocji nie kosztuje wiele, więc czego chcieć więcej?? ;)
ISANA Olejek pod prysznic - temu olejkowi poświęciłam osobnego posta. Ma on swoich zwolenników i swoich przeciwników. Dla mnie, powtórzę raz jeszcze, jest to bardzo fajny kosmetyk, który co jakiś czas powraca do mojej łazienki. Czemu co jakiś czas? ..bo na rynku jest tyle fajnych kosmetyków kąpielowych, że nie byłabym w stanie używać tylko tego olejku ciągle, ciągle i wciąż...
Alterra, Olejek do masażu, Migdały i Papaja - olejek o bardzo szerokim zastosowaniu, bo dodaję go do maseczek do włosów, do mieszanki olejowej, smaruję swoje ciało, robię maseczkę do rąk. Pachnie obłędnie, działa jeszcze lepiej. Nie przeciąża i nie przetłuszcza więcej niż zwykle moich włosów. Dobrze nawilża i włosy, ciało i dłonie. Wielbię go szczerze również za zapach - obłędny! Dla niektórych może być za bardzo intensywny i mdły, ale dla mnie jest w sam raz :) Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji dla kobiet w ciąży - olejek, który gości w mojej łazience dopiero jakieś dwa miesiące, ale już skradł moje serce. Stosuję go na razie tylko do ciała. Jest mi szczególnie pomocny przy nawilżaniu przesuszeń jakie pojawiły się na moich łydkach i udach. Bardzo dobrze się wchłania, nie klei się i nie wsiąka w ubranie. Ma delikatny, przyjemny zapach. Muszę go jeszcze przetestować na włosach!
Facelle, Płyn do higieny intymnej w wersji Sensitive - kolejny rozsławiony na YT i na blogach tani dobry kosmetyk, tak naprawdę do wszystkiego. Kiedy pojechaliśmy latem do Włoch, chcąc zaoszczędzić miejsca w walizce, zabraliśmy dwie butelki tego płynu i służył nam jako szampon, żel do mycia i żel do higieny intymnej, a i strój kąpielowy "prało się" w nim całkiem dobrze ;) Stosuję go na zmianę z płynem z Biedronki i jestem bardzo zadowolona. Nie podrażnia skóry w żadnym zakamarku mojego ciała. Całkiem przyjemnie pachnie. Jedyne co mogę mu zarzucić to to, że jak dla mnie pieni się zbyt mocno, ale można to jakoś przeżyć...
Wellness & Beauty, Kremowy płyn do kąpieli, Kakao & Jojoba - przypadkowy zakup, który okazał się być bardzo ładnie pachnącym zapieniaczem wody. Nie wysusza skóry, hamuje pozostawanie mydlanego osadu na wannie po kąpieli. Dobrze współgra z naszą twardą wodą i nie kosztuje wiele. Ta wersja zapachowa najbardziej przypadła mi do gustu. Jedynym minusem jest to, że ma dość małą pojemność :(
Babydream, Krem przeciw odparzeniom - mój wybawca w czasie wakacji. Tani, dobry krem dla dzieci, który wreszcie zadowala mojego ginekologa i mnie ;) Jest postrachem na wszelkie moje odparzenia spowodowane noszeniem spodni tylko i wyłącznie ;) Dla mnie jest tańszym odpowiednikiem starego, dobrego Sudocremu. Synergen, Antybakteryjny puder kompaktowy, Piaskowy 05 - miał być kiedyś zakupem dla mojej siostry, ale pierwsze opakowanie spadło mi, zanim jeszcze zdążyłam je zapakować prezentowo. Wstyd było dać pogruchotany puder, więc został w mojej łazience i okazał się być strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Dobrze matuje moją kapryśną strefę T. Trzyma się bez poprawek dobre 5h i jak na cenę, która nie przekracza 10 zł (bez promocji), uważam to za bardzo dobry wynik. Mam wrażenie, że trochę obsusza twarz, absorbując sebum i dzięki temu goi(?) wszelkie niespodzianki na mojej twarzy. Wróciłam do niego znów jakiś miesiąc temu i od tamtego czasu niespodzianki na twarzy pojawiają mi się góra jedna na tydzień - oby tak dalej!
To już koniec mojej rossmannowej sagi kosmetycznej. Oczywiście to nie wszystkie kosmetyki z Rossmanna, które mam, ale do tej reszty nie pałam wielką miłością. Jeśli znacie inne hity z tej drogerii, to chętnie się o nich dowiem i z chęcią zakupię do wypróbowania. Piszcie więc proszę, na co jeszcze powinnam zwrócić uwagę, przechodząc przez prób drogerii R ;)
