In
Pharmaceris,
Pharmaceris T
Trądzik wieku dorosłego, czyli na ratunek seria Pharmaceris T (pierwsze wrażenie)
Witam się z Wami słonecznie! Niech sobie ludzie mówią co chcą, ale promienie słońca ładują moje akumulatory. Szczególnie, kiedy ostatnio wszystkie moje nocki są bardziej, niż mniej zarwane. Nie przesadzam, ale nie będę narzekać ;)
Zrobiło się pięknie, ale brakuje jeszcze tylko zieleni, żeby było naprawdę cudnie. Przychodzę do Was zatem dziś z nieco zielonym wpisem, bo poświęcony będzie produktom jednej z linii kosmetycznej firmy Pharmaceris, a będzie to seria T jak Trądzik. Przedstawię Wam dwa kosmetyki, które przeznaczone są do walki z trądzikiem wieku dorosłego i moje pierwsze wrażenia z ich używania. Za jakiś czas, pojawią się pełne relacje z testów.
Trądzik wieku dojrzałego charakteryzuje się wtórnymi zmiany zapalnymi, takimi jak grudki, krosty, torbiele ropne i bolesne stwardniałe, które najczęściej występują jako pojedyncze lub nieliczne wykwity w drugiej części cyklu lub w okresie okołomiesiączkowym. Zmiany te pojawiają się zazwyczaj w dolnej części twarzy: w okolicy ust, brody, podbródka, a także w okolicy podżuchwowej oraz na bocznych powierzchniach szyi.
Trądzik wieku dojrzałego często występuje u kobiet z zaburzeniami endokrynologicznymi o różnym stopniu nasilenia. Zmiany te mogą występować np. w przebiegu PCOS (zespół policystystycznych jajników), u osób z podwyższonym poziomem prolaktyny lub androgenów, ale także u kobiet bez istotnych zaburzeń hormonalnych po urodzeniu dziecka czy po odstawieniu pigułek antykoncepcyjnych. Ta odmiana trądziku może pojawić się u kobiet już po okresie dojrzewania lub też być przewlekłą formą trądziku młodzieńczego, który dotyczy kobiet po 25-30 roku życia i starszych. Jest to postać bardziej oporna na leczenie niż trądzik młodzieńczy. Ponadto trądzik u osób dorosłych może być związany z długotrwałym stresem i intensywnym trybem życia, który niestety nie pomaga w niwelowaniu zmian.
Wpisuję się w powyższą charakterystykę (niestety) idealnie...
Czym jest?
Pharmaceris, Preparat sebo - normalizujący przeciw błyszczeniu się skóry zwężający pory MATT PRO - CONTROL to preparat polecany dla osób, które borykają się z problemem przetłuszczania skóry, z nadmiernym błyszczeniem, łojotokiem i rozszerzonymi, widocznymi porami. Wskazany w celu minimalizowania okresowo pojawiających się zaskórników, krost i grudek (wynikających ze zmian hormonalnych, stresu i czynników zewnętrznych). Idealny pod makijaż, nadający efekt zmatowienia.
Jak stosować?
Skórę należy oczyścić (najlepiej preparatami z linii T), następnie rozprowadzić kosmetyk, omijając okolice oczu. Stosować codziennie rano.
Co zawiera i jak działa?
- Formuła Immuno - Prebiotic - reguluje mikroflorę bakteryjną skóry, ogranicza nadmierną aktywność gruczołów łojowych i likwiduje problem przetłuszczania i błyszczenia skóry, długotrwale ją matując i zapewniając jej fizjologiczny poziom nawilżenia.
- Pore - Refiner Complex - wzmacnia kolagenową strukturę naskórka i wpływa na zwężenie oraz zmniejszenie ilości porów.
- Calm - Interleukine - łagodzi podrażnienia, minimalizując wrażliwość skóry i wzmacniając jej barierę ochronną.
- Zmniejsza widoczność istniejących zmian trądzikowych i wygładza strukturę skóry.
- Formuła nie zatyka porów, nie napina i nie ściąga naskórka.
Moje pierwsze wrażenia
Preparat MATT PRO - CONTROL mieści się w 30 ml buteleczce z ciemnego szła. Opakowanie jest bardzo solidne i czuć jego wagę w dłoni. Produkt mlecznej barwy wydobywamy poręczną pipetą, która dozuje odpowiednią dla nas ilość kosmetyku. Aplikujemy środek na naszą twarz, szyję i dekolt. Towarzyszy mu dość mocny, pudrowy zapach, jednak ulatnia się on dość szybko i moim zdaniem nawet bardzo wrażliwe nosy, nie powinny być nim zirytowane. Wodnista konsystencja początkowo nie nastawia optymistycznie, jeśli myślimy o wchłanianiu się, jednak nic bardziej mylnego - wchłania się błyskawicznie, do pełnego matu i efekt ten wyczuwalny jest pod naszymi palcami. Kiedy dotykałam mojej skóry, była ona rzeczywiście zmatowiona, nie kleiła się, zupełnie tak, jakbym chwilę wcześniej przyłożyła do niej bibułki matujące. Taki pełny mat, kojarzył mi się zawsze z okropnym ściąganiem skóry, ale w tym przypadku poziom nawilżenia i komfortu skóry, nie zostaje złamany. Co ciekawe skóra praktycznie od razu wygląda na ukojoną i bardziej spokojną. Preparat samodzielnie nosi się bardzo przyjemnie. Zastosowany pod makijaż, nie zaburza jego trwałości, wręcz przeciwnie - przedłuża jego trwałość. Moja strefa T wytrzymała pod parasolem Matt Pro - Control ok. 6 h w nienagannym stanie i nie uświadczyłam niepożądanego, niezdrowego blasku. Myślę, że dopiero na przestrzeni dłuższego czasu przekonam się jak mój nowy nabytek podziała na widoczność porów i ogólną kondycję mojej skóry. Muszę się przyznać, że moje hormony dają mi nieco do wiwatu. Poczekamy.
Preparat MATT PRO - CONTROL mieści się w 30 ml buteleczce z ciemnego szła. Opakowanie jest bardzo solidne i czuć jego wagę w dłoni. Produkt mlecznej barwy wydobywamy poręczną pipetą, która dozuje odpowiednią dla nas ilość kosmetyku. Aplikujemy środek na naszą twarz, szyję i dekolt. Towarzyszy mu dość mocny, pudrowy zapach, jednak ulatnia się on dość szybko i moim zdaniem nawet bardzo wrażliwe nosy, nie powinny być nim zirytowane. Wodnista konsystencja początkowo nie nastawia optymistycznie, jeśli myślimy o wchłanianiu się, jednak nic bardziej mylnego - wchłania się błyskawicznie, do pełnego matu i efekt ten wyczuwalny jest pod naszymi palcami. Kiedy dotykałam mojej skóry, była ona rzeczywiście zmatowiona, nie kleiła się, zupełnie tak, jakbym chwilę wcześniej przyłożyła do niej bibułki matujące. Taki pełny mat, kojarzył mi się zawsze z okropnym ściąganiem skóry, ale w tym przypadku poziom nawilżenia i komfortu skóry, nie zostaje złamany. Co ciekawe skóra praktycznie od razu wygląda na ukojoną i bardziej spokojną. Preparat samodzielnie nosi się bardzo przyjemnie. Zastosowany pod makijaż, nie zaburza jego trwałości, wręcz przeciwnie - przedłuża jego trwałość. Moja strefa T wytrzymała pod parasolem Matt Pro - Control ok. 6 h w nienagannym stanie i nie uświadczyłam niepożądanego, niezdrowego blasku. Myślę, że dopiero na przestrzeni dłuższego czasu przekonam się jak mój nowy nabytek podziała na widoczność porów i ogólną kondycję mojej skóry. Muszę się przyznać, że moje hormony dają mi nieco do wiwatu. Poczekamy.
Czym jest?
Krem z retinolem na trądzik wieku dorosłego na noc pureRETINOL 0.3 to preparat do codziennej pielęgnacji na noc dla osób dorosłych, wymagających efektywnego działania przeciwtrądzikowego wraz z działaniem przeciwzmarszczkowym. Wskazany w celu minimalizowania zmarszczek głębokich i mimicznych. Dla osób z tendencją do powstawania niedoskonałości, zmian trądzikowych, zaskórników oraz nadmiernego łojotoku, dla skóry tłustej i mieszanej. Rekomendowany jest również dla osób z cerą wrażliwą, z tendencją do podrażnień, w tym również po przebytych kuracjach farmakologicznych. Preparat nie powinien być stosowany u kobiet w ciąży, mam karmiących piersią i pacjentów w trakcie kuracji doustnymi retinoidami.
Jak stosować?
Krem należy stosować codziennie na noc na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, omijając okolice oczu i ust. W trakcie stosowania produktu może wystąpić przejściowe zaczerwienienie i łuszczenie się naskórka, które jest naturalną reakcją skóry. Na dzień konieczne jest stosowanie ochrony przeciwsłonecznej min. SPF 30.
Co zawiera?
Czysty Retinol 0,3% – jedne z najskuteczniejszych dermatologicznych składników mających szerokie zastosowanie w kuracjach przeciwtrądzikowych oraz przeciwstarzeniowych został zastosowany w kremie w najwyższym rekomendowanym stężeniu dopuszczalnym w dermokosmetykach.
Retinol czyli czysta forma wit. A, przekształca się w komórkach skóry w kwas retinowy, stymulując produkcję kolagenu i procesy odnowy skór. Spłyca zmarszczki, bruzdy i wzmacnia napięcie skóry.
Witamina A przyspiesza złuszczanie martwych komórek naskórka, odblokowując pory oraz normalizując pracę gruczołów łojowych w okresach zmian hormonalnych i nasilającego się trądziku. Rozjaśnia również pojawiające się na skórze przebarwienia słoneczne oraz hormonalne.
Masło Shea i wosk z oliwek – regenerują i zmiękczają skórę nie pozostawiając tłustej warstwy.
4% skwalan biomimetyczny – wzmacnia fizjologiczną barierę skóry, chroniąc przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Olej bawełniany – odżywia i zmiękcza skórę, ogranicza utratę wody i naskórka.
Jak działa?
Działanie przeciwzmarszczkowe:
- Zmniejsza działanie zmarszczek i bruzd,
- Wygładza strukturę skóry,
- Uelastycznia i zapewnia właściwe napięcie skóry.
Działanie przeciwtrądzikowe:
- Likwiduje istniejące niedoskonałości tj. zaskórniki, grudki, krosty, wykwity,
- Hamuje skłonność do tworzenia się nowych niedoskonałości,
- Zmniejsza przetłuszczenie i ogranicza świecenie się skóry,
- Odblokowuje i zawęża pory,
- Zmniejsza ilość i wielkość porów.
Moje pierwsze wrażenia
Na testy kremu pureRETINOL 0.3 zdecydowałam się z uwagi na to, że rekomendowany jest również dla osób, które na co dzień stawiają czoła światu z cerą wrażliwą. Moja taką od czasu ciąży jest. Wszystkie przemiany hormonalne zrobiły swoje. Druga sprawa to moje policystyczne jajniki + 3 lata leczenia hormonalnego, które nie pozostawiają stanu mojej cery bez echa. W sumie od 18 lat, z lepszymi przerwami, walczę z tym co gospodarka hormonalna potrafi mi zaserwować. Oczywiście na chwilę obecną moja skóra nie wygląda tragicznie, ale żuchwa, broda, szyja w okolicach uszu, ciągle płata mi figle. To taki mały wstęp w ramach określenia mojego stanu wyjściowego, a teraz przejdźmy do kremu ;) Mieści się w miękkie, łatwo dozującej produkt tubce. Zawartość opakowania to 40 ml. Pachnie bliźniaczo i w sumie tak samo intensywnie, jak poprzednik. Konsystencja dość rzadka, ale w niczym nie przypomina lejącej. Krem potrzebuje chwili, by go odpowiednio wsmarować w skórę, wchłania się dobrze, jednak pozostawia na skórze film, który przypomina efekt po zastosowaniu bazy silikonowej. Skóra jest pod palcami bardzo gładka i przyjemna w dotyku, nie wykazuje oznak nieprzyjemnego ściągnięcia. Pierwsze aplikacje nie zaowocowały żadnymi podrażnieniami. Na dalsze efekty i wnioski ja i Wy, musimy (niestety) jeszcze poczekać ;)
Jestem dobrej myśli i z tym pozytywnym nastawieniem ruszam w kolejne dni. Jeśli tak jak ja, prowadzicie codzienne walkę o lepszą i piękniejszą skórę, podzielcie się swoimi najnowszymi odkryciami. Jestem ciekawa Waszych nowinek ;)
