Jak do tej pory, to nie była szczególnie ciepła jesień. Powiem szczerze, że nie pamiętam tak paskudnej pogody, jaką w tym roku jesień nam zafundowała. Niestety jestem osobą, która jest typem ciepłolubnym i męczę się okrutnie w czasie słoty i tych niskich temperatur, które miały miejsce chociażby w zeszłym tygodniu. Lubię jednak czas świąteczny i małymi kroczkami, znoszę do domu kolejne ozdoby, kolejne gadżety, kolejne kosmetyki, które kojarzą się ze świętami. W ostatnim czasie umilam sobie czas Zimowym mydłem od firmy Ziaja.
Ziaja
Zimowe mydło, czekolada i pomarańcza
Zimowe mydło czekolada, pomarańcza - na chłodne i zimowe wieczory polecamy aromatyczną pielęgnację, kojarzącą się z ciepłym, puszystym kocem i kubkiem gorącej czekolady z aromatyczną skórką pomarańczy.
Działanie:
- ujmuje przyjemnym, świątecznym zapachem,
- pachnie smakowitym aromatem czekolady i pomarańczy,
- łagodnie myje oraz pielęgnuje skórę,
- pozostawia skórę zadbaną i delikatną w dotyku,
- umila kąpiel tworząc aksamitną, pachnącą pianę.
Sposób użycia:
do mycia stosować niewielką ilość mydła, następnie spłukać. Może być używany jak płyn do kąpieli. Temperatura wody powinna być zgodna z temperaturą ciała. Zbyt długie przebywanie w wodzie może wysuszać skórę.
Mydło znajduje się w butelce dość charakterystycznej dla kosmetyków firmy Ziaja. Butelka ma 200 ml i z uwagi na swoją pojemność jest dość smukła i bardzo poręczna. Wolałabym jednak, by wydobywanie produktu z opakowania odbywało się przez pompkę, ale to już tylko moja fanaberia, bo ja generalnie chciałabym mieć wszystko z aplikatorem w formie pompki ;) Mydło rzeczywiście pachnie zimowo i świątecznie. W moim odczuciu bardziej wyczuwalny jest aromat pomarańczy, niż czekoladowy (mimo, że czekoladę czuje się jako pierwszą). Być może dlatego, że ja dziecko urodzone w roku 83, święta kojarzę z pomarańczami, które pojawiały się w domu tylko na święta ;) Do tej pory tak mam, że pomarańcze kupuję w zasadzie tylko na czas świąteczny mimo, że w dzisiejszych czasach dostępne są przez cały, okrągły rok.
Mydło zimowe postawiłam sobie w łazience, na umywalce, ponieważ często myję ręce i lubię, gdy mydło, którego używam ładnie pachnie. W tym przypadku zapach w kontakcie z wodą staje się nieco bardziej subtelny, ale nadal pozostaje na dłoniach i przyjemnie, słodko przypomina o sobie. Kilkukrotnie użyłam mydła pod prysznicem, ale ja nie jestem typem prysznicowym i zdecydowanie bardziej wolę ciepłe kąpiele. Pojemność 200 ml nie pozwala na szaleństwa w wannie, zamiast więc wylewać mydło do wanny, zużywam je sobie sukcesywnie w ciągu dnia, a ono spełnia swoją podstawową funkcję myjącą bardzo dobrze. Kosmetyk ładnie się pieni, a ja lubię pianę i jeśli tylko znalazłabym w sklepie płyn do kąpieli w tym klimacie, kupiłabym w ciemno ;)
Skóra moich dłoni szybko się przesusza i obecny ich stan to niestety obraz nędzy i rozpaczy. Nie jest to oczywiście wina tego mydła, a tego, że zdarza mi się chodzić w chłodny dzień bez rękawiczek (bez nich łatwiej opanować dziecko na spacerze!), nie potrafię wykonywać większości czynności domowych w rękawiczkach. Jedynie tylko zmywarka wyręcza mnie w myciu naczyń ;) Mydło zimowe nie pogarsza bardziej stanu skóry moich dłoni. Nie zauważyłam żadnych dodatkowych podrażnień poza tymi, które obserwuję u siebie od zawsze. Kosmetyk nie ma w moim odczuciu właściwości pielęgnujących, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ prawie po każdym myciu dłoni używam kremu do rąk. Jeśli lubicie kosmetyki w klimacie świątecznym, to polecam Wam Mydło zimowe o zapachu pomarańczowo - czekoladowym. Mam nadzieję, że i Wy polecicie mi coś zimowego ;)
