Zapakowaliście już wszystkie prezenty? Ja jeszcze nie. Nawet chyba jeszcze nie kupiłam wszystkiego co bym chciała kupić... Pomijając to, po raz kolejny powtarzam, że bardzo lubię własnoręcznie i oryginalnie zapakowane prezenty. Niestety torebki prezentowe są w moim odczuciu pójściem na łatwiznę. Oczywiście, czasami prezenty bywają niewymiarowe i trudno jest nadać im ładny kształt i do tego okazale zapakować, ale na chwilę obecną jest tyle inspiracji w Internecie, że nie wiedziałam/nie wiedziałem jak jest naprawdę słabą wymówką. Do dziś pamiętam, że mój mąż zapakował dla mnie bransoletkę Lilou w karton pełen Michałków i ładnie owinął to wszystko papierem. Można? Można ;) Jak się za chwilę przekonacie, nawet ciastka można zapakować ze smakiem ;) Zostawiam Wam garść inspiracji...
Piękne święto, Dzień Matki zbliża się wielkimi krokami. Ja będę obchodziła to święto po raz pierwszy w życiu. To bardzo ważny dzień dla każdej z Mam, więc myślę, że warto zadbać o to, by każda poczuła się w tym dniu naprawdę wyjątkowo.
Bardzo uniwersalny, ale zazwyczaj trafionym prezentem są oczywiście perfumy, bo która z Mam nie lubi okrywać się pięknym zapachem? Która z Mam nie lubi sięgać po piękny flakon każdego dnia? Wydaje się, że wybrać perfumy dla drugiej osoby jest niezwykle ciężko. Uważam jednak, że wystarczy odrobina uważnej obserwacji i odrobina sprytu. Niejednokrotnie towarzyszymy swoim Mamom w czasie zakupów, niejednokrotnie jesteśmy świadkami zachwytów nad konkretnymi zapachami. Wystarczy zwracać uwagę na szczegóły. Dobrze jest znać nuty zapachowe, które nasza Mama preferuje.
Ja (mama) szczególnie lubię kilka zapachów, które dostępne są na rynku. Przedstawię je Wam niżej w telegraficznym skrócie. Może kilka słów na temat każdego z tych pięciu zapachów, stanie się dla Was inspiracją do zakupów w najbliższym czasie.
1. Chanel, Chance - to klasyczny i prosty zapach, bardzo uniwersalny. Idealny na co dzień, na spacer po parku, na zakupy z koleżanką. Sprawdzi się również w czasie spotkania biznesowego. Bezpieczny na wiosenne, cieplejsze dni. Zapach piękny i świeży, który nosi się z łatwością. Pachnie cytryną, jaśminem przemieszanym z hiacyntami i irysami, dopełniony pieprzem i paczulą.
2. Bottega Veneta, Eau Légére - to trudny, zmysłowy, ale piękny zapach. Zapach dla kobiety z klasą, dla kobiety dobrze ubranej i dobrze czującej się w swoim ciele. Początkowo bardzo szorstki, powiedziałabym nawet, że ociera o nuty męskie, skórzane i pieprzowe, ale łączy w sobie również delikatne nuty kwiecistej łąki, przeplecione ze świeżo skoszoną trawą. Zapach dość dobrze wyczuwany przez otoczenie, więc umiarkowanie w używaniu naprawdę wskazane.
3. Kenzo, Jungle - zapach zmysłowy, uwodzicielski i bardzo intensywny, więc nie polecałabym więcej niż dwa psiknięcia w ciągu całego dnia. Przeznaczony jest dla ogromnych miłośników wanilii wymieszanej mieszanką przypraw, na którą składają się goździki, kardamon, kmin przeplecionej mandarynkami, żywicą, paczulą i piżmem. Moim zdaniem zapach obłędny i niepowtarzalny, który na pewno nie spodoba się każdemu. Idealny na wieczór i chłodniejsze dni. Ja uwielbiam.
4. Dolce & Gabbana, The One - zapach, który sam wywołuje uśmiech na twarzy. Osobiście mogłabym nosić go non stop. Jest naprawdę piękny i ujmujący! To zapach lilii, wymieszany z brzoskwiniami, liczi, wanilią. Przy dłuższym noszeniu poczujemy delikatną ambrę i śliwkę. Dość długo pozostaje na ciele i zawsze zbiera wiele komplementów z otoczenia. Idealny do noszenia na co dzień.
5. Chloe, Love Story - to lekki, kwiatowo - owocowy, świeży zapach wiosny. Początkowo wydaje się bardzo przeciętny, jednak przy dłuższym noszeniu, zbiera już tylko same plusy. Kusi swoją subtelnością i naturalną elegancją. Daje poczucie swobody w noszeniu go. To przede wszystkim zapach neroli skropiony nutą pomarańczy, który nie utrzymuje się na ciele może zbyt długo, ale nie sposób dla niego nie zgrzeszyć w perfumerii, chociażby dla pięknego flakonu.
Mama to najważniejsza kobieta w życiu! Podaruj Mamie piękno, podaruj jej ulubione perfumy lub kosmetyki i spraw, żeby poczuła się wyjątkowo. Do czwartku 19 maja, na e-glamour.pl wszystkie zapachy, zestawy perfum i kosmetyków damskich kupisz 5% taniej!
20 grudnia. W tym roku nie muszę przygotowywać wiele jedzenia na okres świąteczny. Raz, że nie będzie nas praktycznie w domu, a dwa - ja nie mogę jeść wszystkiego, mąż sam nie zje wiele. Wolę przygotowywać jedzenie na bieżąco i jeść świeże posiłki, a nie przez cały tydzień odgrzewane kotlety. Zaplanowałam kilka rzeczy dla nas, kilka na wychodne. Wystarczy ;)
Pierwszy dzień świąt spędzamy u mojej młodszej siostry i moim zadaniem jest upiec ciasta. W kwestii pieczenia ciast jestem dobra. Inspiracji szukam zawsze na stronie Moje Wypieki. Mam nawet jedną z książek autorki bloga - cudna! Tym razem postanowiłam upiec: kostkę piernikową ze śliwkami i marcepanem i makowiec na kruchym cieście z konfiturą żurawinową. Dla mojego chrześniaka upiekę kruche ciastka cranberry noel. W tym roku odpuszczam sobie pieczenie pierniczków. Zamierzam zrobić jedynie piernikową chatkę ;)
Jeśli nie macie pomysłu na świąteczne wypieki, polecam przejrzeć dział Boże Narodzenie, a na pewno znajdziecie coś smakowitego dla siebie.
Pochwalcie się, co pieczecie na święta?
Kwiecień. Jeden z moich ulubionych miesięcy. W końcu urodziłam się w kwietniu ;) Prawdziwa wiosna 'rozpoczyna się' w kwietniu. W tym roku wiosna miała mały falstart, ale w naszym mieszkaniu zrobiło się naprawdę wiosennie...
I jak tu nie lubić wiosny ;)
Jestem właśnie na etapie porządkowania 'mojej książki z przepisami', a właściwie tych wszystkich świstków, które walają się po mojej kuchni i szafkach w całym domu. Dobrym początkiem tego procederu było zakupienie w Biedronce przepiśnika (których to do tej pory jest w owym sklepie multum!). Z racji tego, że lubię pisać ręcznie, więc sukcesywnie "przeniosę" wszystkie moje świstki do nowego przepiśnika używając rąk własnych i będzie to 'moja domowa książka kucharska'. Część przepisów mam jednak również w formie elektronicznej. Wiele z nich, ma trochę więcej słów i więcej zdań niż 10... z tego też względu postanowiłam znaleźć sobie jakiegoś ładnego pomocnika. Przeglądając blogi natrafiłam na te oto przepisowe etykietki, które na moje szczęście zapisane są w PDFie, z możliwością edytowania. W ten sposób łatwo przeniosę przepisy i najzwyczajniej w świecie je wydrukuję, następnie po prostu wkleję tam gdzie trzeba ;)
Dużym plusem tych kart jest to, że można je wczepić do segregatora (to dla tych, którzy przepiśnika nie mają, a lubią mieć porządek!). A jeśli ktoś tak jak ja rozdaje sprawdzone przepisy znajomym, to już nie będzie musiał się wstydzić wydartej z zeszytu, obszarpanej kartki, którą wręcza innej osobie ;)




