Jestem wielką fanką zakupów na Aliexpress. Jednak zanim coś kupię, zawsze szukam i informacji podpowiedzi w Internecie. Nie jestem przecież jedyną, która buszuje po tym chińskim Allegro. Kiedy kupiłam moje pierwsze hybrydy w Polsce, trafiłam na grupę na FB, gdzie dziewczyny pisały o chińskich hybrydach, które nie urągają tym, które możemy kupić w kraju. Postanowiłam spróbować i powiem Wam, że naprawdę, mimo wielu pozytywnych rekomendacji, bywa z nimi różnie. Dlatego wpadłam na pomysł, że co jakiś czas będę Wam opisywała kolejne kolory, które wędrują na moje paznokcie. Może znajdziecie coś fajnego, a może uda mi się Was przed nietrafionym zakupem ostrzec. Musicie bowiem wiedzieć, że Aliexpress, to Aliexpress i nigdy nie wiecie tak do końca co Wam w paczce przyjdzie. Każdy majfrend boi się sporów, ale nie każdy majfrend jest uczciwy ;)
Kolory, które z powodzeniem nosiłam jakiś czas temu na paznokciach to: Bling 23, MeiLai 01 i 18. Wszystkie buteleczki oznaczone są jako te, które mają pojemność 6 ml, jednak trzymając je w dłoni od razu czuje się, która została wypełniona po brzegi, a która nie. Koszt takich lakierów, to w moim przypadku: $1,17 - lakier Bling i każdy MeiLai - $1,07. Czas oczekiwania ponad 30 dni.
Lakier Bling o numerze 23, to śliczny kolor różowy wpadający lekko w brudny róż. Inaczej wygląda na oznaczeniu buteleczki, inaczej wypada na paznokciu. Z wszystkich trzech dziś wymienionych jest najprzyjemniejszy w nakładaniu, nie jest bardzo gęsty, ani nie jest za rzadki. Ładnie się poziomuje i kryje już po dwóch warstwach. Podoba mi się praca z tym lakierem. MeiLai 01 to nic innego jak piękna, prawdziwa czerń. Nie jest bardzo gęsty, ale pracuje się z nim nieco gorzej, niż z poprzednikiem. Za to kryje już niemal po pierwszej warstwie i poziomuje się dość dobrze. Kolor przetrwał na paznokciach najdłużej z wszystkich trzech dzisiejszych bohaterów. MeiLai 18 to mała siwa katastrofa - i kolorze i w odbiorze. Kolor nijak się ma do wzornika na butelce, bo jest to siwy wpadający delikatnie w zieleń. W zależności od światła może wyglądać również na zielony(!), tak jak jest to w przypadku kolorów na moich paznokciach. To bardzo gęsty, ciągnący się lakier, który wymaga dużo sprytu i pracy. Należy go położyć umiejętnie, by się ładnie wypoziomował. Kryje zadowalająco dopiero po trzech warstwach. Odchodził z paznokci najszybciej, ale w przeciwieństwie do czarnego, nie pozostawiał na paznokciach żadnych kolorystycznych pozostałości. Wszystkie lakiery mają kwadratowe, dość miękkie pędzelki.
Jestem osobą, która wykonuje w domu wszystko wykorzystując do tego swoje dłoni. W zmywaniu naczyń pomaga mi czasem zmywarka, ale nie wszystko jestem w stanie do zmywarki wcisnąć ;) Moje dłonie mają kontakt z różnymi detergentami, przez co często dobijam je jeszcze bardziej, a swoje już cierpią przy AZS. Przy takim trybie życia, hybrydy z Aliexpress wytrzymały u mnie 1,5 tygodnia (dla porównania te z NeoNail - 2 tygodnie). Jak już wspomniałam jako pierwszy zastrajkował MeiLai 18, później Bling 23, a na końcu czerń z MeiLai. Wszystkie lakiery usuwałam acetonem i tylko czarny pozostawił na paznokciach trochę brudu (nie wiem, może z węglem się bił) ;) Do wykonania hybryd wykorzystałam bazę i top z firmy Claresa (tak jak w przypadku NeoNail).
Jak widzicie mimo, że lakiery MeiLai kupowałam u jednego sprzedawcy, to każdy z nich zachowywał się zupełnie inaczej, ten siwy to już szczególny as. W swoim magicznym pudełku mam jeszcze kilka lakierów oznaczonych wyżej wymienionymi firmami, więc w kolejnych postach, postaram się opisać następne pozycje. Firmowane innymi nazwami też mam... bo to staje się już chyba moim uzależnieniem ;) Dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia z hybrydami z Aliexpress. jestem ciekawa.
