Kolejny miesiąc minął mi niczym jeden długi dzień. Tak. moje dni są ostatnio bardzo, bardzo długie i intensywne. Moje dziecko osobiste potrafi rozpoczynać dzień w okolicy godziny 5. Nie jest to szczyt moich marzeń, tym bardziej, że chodzę spać w okolicy północy, a nawet i później. Dziecko ząbkuje, dziecko uczy się raczkować i wstawać - jednym słowem: mama musi być w ciągłej gotowości i być na każde zawołanie. W maju wreszcie zrobiło się ciepło, więc spacerujemy już od samego rana. Czasami trudno znaleźć w ciągu dnia lukę na zwykły (o zdrowym nie wspomnę!) posiłek. Nie wyrzekłam się jednak i w tym miesiącu kosmetyków. Znalazłam swoich kolejnych ulubieńców/sprzymierzeńców. O nich poniżej.
ECO SPA, Frakcja Niezmydlana Oleju Sojowego - jeden z tych surowców kosmetycznych, który ku mojemu zdziwieniu bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. Nie pachnie najlepiej, nie wygląda najlepiej, ale na mojej skórze spisuje się znakomicie. Pozwala utrzymać makijaż w stanie praktycznie nienaruszonym przez wiele godzin. Sprawdza się w przypadku, gdy używam jeszcze bardziej treściwych kremów, które już niekoniecznie nadają się na tę porę roku w ciągu dnia. Skóra świeci się z dużym opóźnieniem. Małe opakowanie 10 g jest bardzo wydajne, kosztowało niewiele i zostanie ze mną na pewno jeszcze długo.
Dr Irena Eris, Provoke, No 403 Sensual Violet - zaczęłam ich używać dość niedawno, ale mają tak piękne i tak delikatne, pasujące do mojego oka kolory, że w ostatnim czasie (jeśli tylko się maluję) używam ich codziennie. Piękne róże i fiolety, które nie wyglądają wulgarnie i nie wyglądają jak cukierki. Pigmentacja nie jest może powalająca, ale przy użyciu bazy, wyglądają na oku bardzo pozytywnie. Efekt, którego w ciągu dnia ja bardzo pożądam.
Fitomed, Mój Krem No 11 - krem jest przeznaczony do cery mieszanej i tłustej z rozszerzonymi porami. Działa ściągająco i stabilizuje barierę lipidową naskórka. Świetnie sprawdza się u mnie w czasie cieplejszych dni. Skóra pozbyła się niespodzianek. Pory są rzeczywiście mniej widoczne i efekt ten utrzymuje się nawet, kiedy krem nie przebywa na mojej twarzy. Ważna jest oczywiście systematyczność stosowania, to rzeczywiście popłaca. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijażem. Już dawno nie miałam tak dobrego kremu.
Eveline, Advance Volumiere, Eyelashes Concentrated Serum 3 w 1 - kompletnie nie wiem jak ten produkt sprawdza się jako serum i aktywator rzęs, bo takich efektów u siebie nie widzę w ogóle. Używam tego kosmetyku głównie jako bazy pod tusz do rzęs, kiedy chcę wydobyć z nich nieco więcej niż zwykle. Mam to szczęście, że serum pozwala mi pięknie podkreślić i podkręcić rzęsy praktycznie każdym tuszem jakiego używam. Uzyskuje wachlarz rzęs za grosze. Serdecznie polecam spróbować na własnych rzęsach.
Loreal, True Match, Concealer - korektor, który pięknie kryje wszystkie niedoskonałości mojej cery, nie odznacza się na twarzy. Świetnie sprawdza się u mnie w strefie pod oczami. Z dobrym skutkiem tuszuje gigantyczne cienie pod oczami. Nie wchodzi w zmarszczki, nie podkreśla ich bardziej, niż jest to pożądane. Nie zmienia koloru po nałożeniu i trzyma się na skórze naprawdę długo. Jestem z niego bardzo zadowolona.
