Od jakiegoś czasu systematycznie staram się wyłaniać ulubieńców kolejnych miesięcy. Udało mi się wyłonić również sierpniową piątkę. Wprawdzie post powinien ukazać się nieco wcześniej, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;) Zapraszam!
Organique, Złoty Peeling Cukrowy - czekał na swoją kolej dość długo, bo postanowiłam sobie kilka miesięcy temu, że nie będę otwierać dziesięciu tych samych kosmetyków na raz. Jednak warto było na niego poczekać, oj warto! Pachnie subtelnie, ale niezwykle elegancko. Należy do tych delikatniejszych peelingów, ale nie uszczupla to jego działania. Używanie na skórze tego kosmetyku to sama przyjemność. Pozostawia na skórze lekko tłusty film, ale mi to nie przeszkadza, bo wyręcza mnie w stosowani kolejnych kosmetyków typu: balsam, mleczko czy olejek. Jest to nieocenione, gdy Wasz czas to pieniądz ;)
Bania Agafii, Mydło cedrowe do ciała i włosów - myślałam, że mydło miodowe wzniosło mnie na wyżyny mydlane Banii Agafii, ale mydło cedrowe jest chyba znacznie lepsze! Jego leśne nuty zapachowe, pozwalają na maksymalny relaks po każdym intensywnym dniu. Sprawdza się do mycia ciała i co mnie zdziwiło - do mycia włosów również. Już teraz wiem, że będzie stałym gościem mojej łazienki.
Kąpiel Agafii, Witaminowa maska do twarzy, Fitoaktywna - maska, która towarzyszy mi już rok, a ja zużywam jej kolejne opakowanie. Jest dla mnie niezastąpiona w momencie, gdy moja skóra jest zmęczona i już naprawdę nie może ;) Takie 'nie może' mam w ostatnich tygodniach bardzo często, bo mało śpię, a to odbija się dość negatywnie na wszystkim. Kosmetyk ten świetnie nawilża i budzi do życia moją twarz w przeciągu kilku minut. Po każdym zastosowaniu maski fitoaktywnej mam wrażenie, że ktoś zaserwował mi serię zabiegów w SPA. Dla zabieganych mam, które tak jak ja wszystkie zabiegi kosmetyczne robią między przygotowywaniem kaszki rano, a przewijaniem malucha, będzie to świetny kosmetyk o działaniu błyskawicznym ;) Maseczka jest z typu masek rozgrzewających, więc należy mieć to na uwadze, decydując się na jej zakup.
Eveline, Odżywczo - regenerujący balsam do ust, SOS argan oil, truskawkowy - wiem, że piję za mało wody, zdecydowanie. O ile herbat mogę wypić z dziesięć kubków pod rząd, tak woda mi w ostatnim czasie w ogóle nie wchodzi. Poza innymi objawami, borykam się z ciągle spierzchniętymi ustami i ten balsam w ostatnim czasie pozwala mi zapanować na całą sprawą. Oczywiście nie zamyka on sprawy picia wody, ale na skórę ust działa zbawiennie.
Lovely, Kredka do ust, Perfect line, w kolorze 01 - kosztuje niewiele i chociaż bywa tak, że ciężko ją upolować, to moim zdaniem naprawdę warto. Na ustach wygląda pięknie solo, a w połączeniu ze szminką lub błyszczykiem zyskuje kolejne plusy. Mój kolor 01 tu brudny róż wpadający w tony fioletowe.
Avon, Ultra glazewear absolute, w kolorze Soft Peach - błyszczyk, który kupiłam pod wpływem impulsu. W jednym z filmów na YT wypatrzyłam, że na ustach prezentuje się bardzo naturalnie. Swym ślicznym kolorem dodaje twarzy świeżości. Kosztował kilka złotych, a na ustach wygląda o wiele lepiej niż inne, droższe tego typu kosmetyki. Nie klei się i do pierwszego posiłku zostaje na ustach. W tym przypadku mi to wystarcza, bo kolor jest naprawdę piękny!
A jaki kosmetyk Wy byście wyróżlili w ostatnim czasie?
